+48 665 312 958
fundacja@atalaya.pl

Krótka polemika po debacie o edukacji demokratycznej

Wczoraj odbyła się debata na temat edukacji demokratycznej. Myślę, że z tak sformułowanym zdaniem zgodziliby się wszyscy jej uczestnicy i byłaby to z dużym prawdopodobieństwem jedyna rzecz, co do której, mówiąc przewrotnie, bylibyśmy zgodni.
Edukacja demokratyczna bowiem, to przede wszystkim różnorodność, co podkreślał podczas debaty jeden z prelegentów – Andrzej Araszkiewicz, założyciel szkoły demokratycznej na warszawskich Bielanach. Nie możemy zatem mówić o dwóch takich samych szkołach – ani w Polsce, ani na świecie. Praktycy i teoretycy edukacji demokratycznej różnią się zarówno w fundamentalnych założeniach, jak i w drobnych sprawach, związanych z codziennym funkcjonowaniem szkoły, co debata dobrze pokazała.

Przede wszystkim wciąż panuje ogromna różnica w postrzeganiu i rozumieniu samej wolności. Reprezentujący wydawcę książki „Summerhill” pan Sebastian Popiel, sugerował podczas debaty nurtującą mnie rzecz, iż edukacja demokratyczna nie jest dla każdego dziecka, gdyż z jego własnych doświadczeń (czyli dzieci, które widział, między innymi z domów dziecka) wynika, iż niektóre z nich bardzo potrzebują struktury i nie odnalazłyby się w wolnej szkole. Zdziwiłam się. Wolność i struktura w ogóle się bowiem w mojej opinii nie wykluczają. Jeśli zgadzamy się, że podążanie za potrzebą dziecka jest ważne, to śmiało mogę założyć, że żadna z licznych już w Polsce szkół demokratycznych, nie odmówi dziecku struktury, gdy będzie jej potrzebowało. Więcej powiem, nie tylko nie odmówi, ale i nie odmawia – w szkołach demokratycznych też są zajęcia ze strukturą – dzieci same sobie tę strukturę potrafią zapewnić lub proszą o konkretne lekcje lub kadra proponuje jakieś zajęcia, na które dziecko może przyjść, choć rzecz jasna nie musi. Działa tak np. wspomniane już Summerhill – brytyjska, najstarsza w Europie, szkoła demokratyczna.

A co z sugestią, że edukacja demokratyczna nie jest dla wszystkich dzieci? Zgodzę się, że nie jest dla wszystkich… rodziców. Ale to temat na oddzielny wpis. Ciężko mi sobie jednak wyobrazić dziecko, któremu nie służyłoby obdarzenie szacunkiem i podmiotowością, czy przebywanie w stymulującym i ciekawym środowisku, w którym jest miejsce na wyrażanie swoich potrzeb i szukanie sposobów ich realizacji. Pan Popiel przytoczył przykład dzieci w domach dziecka i wtedy już wiedziałam, że popełnię ten wpis.
Dzieci w domach dziecka mierzą się z wieloma wyzwaniami i problemami, wśród których deficyt miłości i sieroctwo społeczne można uznać za szczególnie dotkliwe. Żeby nie pisać wyłącznie o swoich odczuciach, iż właśnie dla tych dzieci środowisko pełne szacunku, uważności na emocje i potrzeby, jest wyjątkowo służące, a budowanie społeczności jest nieodłącznym elementem codzienności szkół demokratycznych, przywołam tu pewnego pedagoga, pisarza i działacza społecznego, Henryka Goldszmita, który już w początkach XX wieku dostrzegł potrzebę emancypacji dziecka i poszanowania jego praw i postanowił założyć Dom Sierot, w którym poprzez pracę z mieszkającymi tam dziećmi, rozwijał swoje innowacyjne jak na tamte czasy podejście oparte na partnerstwie, wzajemnym szacunku i samostanowieniu dziecka. Dziś mówimy o nim, że jest prekursorem edukacji demokratycznej w Polsce, znanym lepiej pod swoim pseudonimem jako Janusz Korczak.

Na dziś wystarczy polemiki, będzie jeszcze z pewnością wiele okazji do dyskusji. Podczas debaty poruszane były również tematy odpowiedzialności za naukę, a także kwestie systemowe – z jednej strony powstają szkoły demokratyczne jako alternatywa do szkół mainstreamowych, z drugiej – podejmowane są również działania, mające na celu poprawę jakości edukacji w tradycyjnym szkolnictwie. „Naszym zadaniem jest inspirować szkoły mainstreamowe” stwierdził pan Wojciech Eichelberger, a zatem inspirujmy – spotykajmy się, rozmawiajmy, podejmujmy polemikę. Niewątpliwie istnieje ogromna tego potrzeba. Ruch edukacji demokratycznej rozwija się w Polsce coraz szybciej, goniąc inne kraje takie jak Niemcy, Japonia, USA czy Izrael. Pod wspólnym mianownikiem, jakim jest podmiotowe i pełne szacunku, równoprawne traktowanie wszystkich członków społeczności szkolnej, powołane do życia zostają kolejne placówki demokratyczne, co sprawia rzecz jasna, że pytań przybywa, ciekawość rośnie, a spotkania takie jak wczorajsza debata, nie tylko inspirują i pobudzają do myślenia, ale również odpowiadają na rosnącą potrzebę dialogu w zmianie, jaka odbywa się w systemie edukacji na naszych oczach.

Anna Ejme
prezes Fundacji Atalaya

Debata pt. Szkoła Wolnych Ludzi odbyła się 23.03.2015 roku w kawiarni PAŃSTWOMIASTO w Warszawie. Organizatorem była Fundacja Bullerbyn, prowadzącą dziennikarka TOK FM Aleksandra Pezda, a jej rozmówcami Wojciech Eichelberger, Marianna Kłosińska, Andrzej Araszkiewicz oraz Sebastian Popiel.