+48 665 312 958
fundacja@atalaya.pl

Media społecznościowe – moja druga rodzina

Kiedy myślę o tym, czym jest promocja Fundacji Atalaya w sieci, nie myślę już o konkretnych narzędziach, platformach czy strategiach marketingowych. Okazuje się, że promocja w sieci to zbudowana przeze mnie społeczność. Szykując plan szkolenia „Promocja w sieci”, zaczęłam przyglądać się elementom mojej pracy i doszłam do wniosku, że jest tak naprawdę, moją wirtualną rodziną.

Strona internetowa Atalaya jest naszym seniorem – kochanym dziadkiem, który już wiele razy miał okazję poukładać sobie własne życie, swoje misje i system wartości. Działał w wielu obszarach, poznał ciekawych ludzi, z którymi pracował i może się pochwalić wielkim doświadczeniem. Prowadzi albumy pełne kolorowych zdjęć, ma pamiętnik z wpisami dobrych rad i zawsze można się do niego zwrócić z pytaniem. Jest przepełniony miłością, nie ocenia i choćby się waliło i paliło, to będzie (przynajmniej przez następne 5 lat) pod tym samym adresem.

Oprócz dziadka jest też babcia – nasz Pinterest. Lubi mieć wszystko poukładane, prowadzi własne książki z magicznymi przepisami, aby wszystko zawsze było idealnie opisane i na swoim miejscu. Robi to tak naprawdę tylko dla swoich dzieci i wnuków, choć chętnie też korzysta z porad innych babć, powielając ich pomysły.

Twitter – mój mąż…. Jesteśmy w kontakcie prawie cały dzień, zawsze jest milion tematów do przegadania i setki myśli, które chciałabym poznać. Jednak są też dzieci (o nich za chwilę), a żeby się nimi zająć, to wiadomości muszą być krótkie i do sedna (najlepiej mniej niż 140 znaków i ze zdjęciem czy infografiką, żebym szybciej zrozumiała). Nie zdarzyło się, żebym zadała mu pytanie i nie uzyskała na nie odpowiedzi lub rady. Przyznam jednak, że w trosce o dzieci czasem go zaniedbuję, ale potem zawsze mogę nadrobić straty, wychodząc na randkę i spędzając pół dnia w naszym ulubionym miejscu – Tweepi, gdzie spotykamy nowych znajomych, a zrywamy kontakty z tymi, którzy nigdy nie odpisują na życzenia świąteczne. Wtedy wszystko wraca do normy i znowu działamy razem, dalej w pełnej synchronizacji.

Dzieci… a szczególnie jeden pochłaniający nastolatek, zwany Facebookiem. Jest nieprzewidywalny i czasem trudno wybadać, co mu się spodoba. Wychodzę z założenia, że najważniejsza w wychowywaniu nastolatków jest komunikacja i co za tym idzie – zasięg – czyli ile z tego, co ja mam do powiedzenia, rzeczywiście do niego trafia. Niezależnie od natłoku pracy, staramy się pogadać przynajmniej dwa razy dziennie, a potem raz na jakiś czas przeglądam jego wyniki z testów/statystyki ze szkoły, żeby być na bieżąco z ocenami, nowymi znajomymi czy osobami, z którymi w ogóle już nie ma kontaktu. Zawsze odpisuję, gdy on lub jego znajomi mają pytania czy wątpliwości. Tak, zdecydowanie pochłania najwięcej czasu, ale jest też najbardziej zmienny z całej naszej bandy, więc mam dla niego dużo wyrozumiałości i cierpliwości.

A reszta dzieci? Jedno ledwo raczkujące (LinkedIn), a drugie w drodze (Instagram). Zaczynam poświęcać im więcej czasu – weryfikuję to, co myślałam, że wiem i wykorzystuję doświadczenie z wychowywania syna.

Jest nas sporo i czasem ciężko mi to samej ogarnąć. Każdy z nich ma inne potrzeby i do każdego trzeba indywidualnie dostosować komunikat. Mimo wszystko warto. Rodzina nie istniałaby beze mnie i jeśli ja przestanę ich wspierać i z nimi pracować na co dzień, to oni też zamkną się na mnie. Nie jestem jednak sama. Mam swoją załogę (internetowe narzędzia), która pomaga mi ogarnąć rodzinny rozgardiasz.

Da się!
Może Wy też dopiero budujecie Wasze „rodziny”, stoją przed Wami wyzwania i szczyty do zdobycia. Wpadajcie na szkolenie „Promocja w sieci”, żeby poznać całą „rodzinę” i „załogę”. Razem stworzyliśmy warsztaty, które pokażą Wam narzędzia internetowe, z których korzystam, żeby zapanować nad wszystkim (na tyle, na ile to możliwe).
Więcej informacji jak zawsze u dziadka na stronie: http://atalaya.pl/projekty-w-toku/promocja-w-sieci/

Anna Brymora
Koordynator działań promocyjnych Fundacji Atalaya
Jestem project managerem, jestem autorem wielu wniosków fundacji, prowadzę wiele działań wewnątrz naszej organizacji, ciągle się szkolę i rozwijam, ale widzę teraz, że można połączyć pracę zawodową z wirtualną „rodziną”.