+48 665 312 958
fundacja@atalaya.pl

Sztuka kochania. Sztuka pomagania.

W sobotę wielkanocną miałam wyjątkową i wątpliwą przyjemność załapania się na polskie telewizje śniadaniowe, z których dowiedziałam się, że ogólnie rzecz ujmując, wszystko w życiu robię źle, ale to żaden problem, bo telewizja powie mi jak mam stać się superwoman. Było też parę cliche świątecznych tematów czyli m.in. o pomaganiu innym. Z ciekawości usiadłam do wujka Googla i sprawdziłam jak to jest z tym pomaganiem u Polaków. Okazuje się, że (53%) deklaruje, że w przeciągu ostatniego roku udzieliła pomocy finansowej. W tym oczywiście najwięcej jest tych co pomagają przekazując 1% czyli  po prostu wpisując 10 dodatkowych cyfr żeby przekazać kasę, którą i tak im zabiorą.
Rozliczając się w 2017 Polacy z 1% przekazali 660 mln PLN na OPP (organizacje pożytku publicznego). Brzmi całkiem imponująco, ale potem dowiedziałam się, że w skali roku Polacy wydają 1,2 mld na papier toaletowy i to szlachetne pomaganie traci trochę swój urok. Wracam do Google i pytam „kto najbardziej potrzebuje pomocy?” ale na trzeciej pozycji wyskoczył mi pies. Chyba jeszcze u nas nie jest tak kolorowo po 500 plus, że zostały nam już tylko psy do uratowania…
A co z dziećmi z domu dziecka? Więc sprawdzam wpisując „dzieci z domu dziecka” i oto pierwsze trzy strony:
1. Dom dziecka to najsmutniejsze miejsce na świecie.
2. Pedagog z domu dziecka „Zasada nr 1: Tu dziecko się nie liczy”
3. Jak zaprosić do domu na Święta dziecko z domu dziecka”? – porada
Najbardziej zaskoczył mnie ten trzeci, bo wydawał się być taką bardziej uduchowioną wersją jednorazowego zapraszania dziecka zamiast Świętego Mikołaja, bo ci są już zabookowani od króliczka wielkanocnego.

Młodzież, z którą pracuję od trzech lat jest z kabaretu (jak mówią o sobie młodzi z placówek opiekuńczo-wychowawczych). Przez ten czas poznałam agresywnych wychowawców, psychologów łamiących kodeks etyki zawodowej, kadrę, tak skrajnie nieprzygotowaną do wykonywania zawodu, że trudno powiedzieć czy bardziej pomagają czy przeszkadzają i dyrekcję dostosowującą przepisy tak, by najbardziej pasowały do ich aktualnego nastroju czy poziomu sympatii do danego wychowanka. Jednocześnie poznałam młodych ludzi, którzy są prześmieszni, opiekuńczy, ambitni, trochę zagubieni, otwarci, ciekawi i empatyczni. Niekiedy stali też obok nich cudowni ludzie, pracując z powołania, niezależnie od abstrakcyjnie niskiego wynagrodzenia czy trudnych godzin pracy.
Na pewno nie jest to najsmutniejsze miejsce na świecie. Nie jest to też wypożyczalnia dzieci na święta, pojemnik na starą odzież i rozklekotane meble ani fajny plener na akcję PR firmy w kryzysie wizerunkowym. Jest to instytucja, gdzie mieszkają dzieci, którym trafił się marny los w genetycznej loterii. Na pewno każde z nich ma tu lepiej niż miałoby w swoim domu rodzinnym i mało kto się garnie do tego żeby wracać na stare śmieci.

Nie pomagam dzieciom z domu dziecka. Współpracuję z chętną młodzieżą, która chce dla siebie lepszego życia niż przewidują dla nich rodzice, wychowawcy czy Państwo. Nie namawiam nikogo do tego by dołączyli do projektów fundacyjnych. Prowadzę rekrutację i przyjmuję tylko tych, którzy naprawdę tego chcą. Nie zakazuję przeklinania, palenia papierosów czy chodzenia bez czapki. Pozwalam na siedzenia po nocach, zadawanie tysiąca pytań, popełnianie nieskończonej liczby błędów i kwestionowanie wszystkiego co ich otacza. Czy każdy z tych dzieciaków potrzebuje takiego podejścia? Tak. Czy każde z nich jest na nie gotowe i potrafi z niego skorzystać? Nie.
Sztuka pomagania to sztuka kochania drugiego człowieka, ale nie na siłę, nie wedle własnego pomysłu i nie tylko kiedy inni patrzą. To pełne akceptowanie drugiego człowieka, wsłuchiwanie się w jego potrzeby i wspólne tworzenie bezpiecznej przestrzeni, gdzie może się zadziać coś fantastycznego. Pewnie wtedy nie jest to super medialne i kolorowe. Nigdy też nie ujawniamy z kim pracujemy póki nie osiągnął pełnoletności i nie wyrażą na to pisemnej zgody. Nie lansujemy ich historii życiowych na bilbordach, w 30 sekundowych spotach telewizyjnych, w szaro-czarnych kolorach z pomarańczową łatką 1%. Nie na wszystko starcza kasy, ale jeśli tak jest to mówimy im to wprost i zastanawiamy się co dalej. Na szczęście bezpieczną przestrzeń u nas zawsze mają za darmo.

Zatem, zbierając parę świątecznych myśli:
1. Jeśli myślisz, że ktoś jest potrzebujący, nie okazuj litości i nie pomagaj w ciemno. Najpierw zapytaj czego potrzebuje.
2. Jeśli chcesz zrobić coś z sensem dla osób, które mają w życiu pod górkę, ale nie masz pomysłu co by to mogło być, skontaktuj się z jedną z 9000 organizacji, które zajmują się tym zawodowo i znają swoje grupy docelowe.
3. Jeśli możesz, kochaj i pomagaj (nie tylko w święta).

Zostaw komentarz