+48 665 312 958
fundacja@atalaya.pl

“Aby móc dokonać wyboru, trzeba wiedzieć o jego istnieniu”

Jako fundacja przeprowadziliśmy już kilkadziesiąt spotkań w ramach cyklicznych projektów „Educoaching – NVC w działaniu” dla wychowawców warszawskich domów dziecka. Na najczęściej pojawiające się pytania odpowiada Anna Ejme, prezeska Fundacji Atalaya i coach wiodący.

Czym jest Porozumienie Bez Przemocy (NVC)? Jakie są główne założenia tej metody?

Spotkać można wiele definicji Porozumienia Bez Przemocy – jedni będą mówić o sposobie czy metodzie komunikowania się, inni o podejściu, wizji czy całej filozofii życia. Sam twórca, Marshall Rosenberg, mówi o zapomnianym języku ludzkości, języku serca. Niezależnie jednak od definicji, dla mnie ważną kwestią jest świadomość możliwości, jakie niesie PBP – alternatywy, zwłaszcza w sytuacjach trudnych i konfliktowych, jaką daje do powszechnej skłonności do interpretacji, oceniania i stawiania żądań wobec innych i siebie. Jeśli chodzi o główne założenia, to można tu iść dwutorowo – w coś, co nazwałabym filarami PBP i drugi aspekt, czyli model 4 kroków zaproponowany przez Rosenberga. Filarem będzie między innymi założenie, że wszyscy mamy takie same potrzeby – ich uniwersalizm nas łączy – a nasze działania skierowane są na ich zaspokojenie. Gdy nasze potrzeby nie są zaspokojone, przeżywamy zazwyczaj trudne i mniej przyjemne emocje – złości, strachu, smutku, natomiast, gdy są zaspokojone, pojawiają się emocje przyjemne i “łatwe w przeżywaniu”, takie jak np. radość, zadowolenie, ekscytacja. Przemoc w założeniu jest zatem wyrazem niezaspokojonych potrzeb i często braku świadomości czy dostępu do alternatywnej strategii działania.
Jeśli zaś chodzi o sam model 4 kroków, to wspomnę tu tylko o jego głównych aspektach, bo jeśli miałabym opisać go w pełni, to pewnie nasza rozmowa skończyłaby się na pierwszym pytaniu, nie jest to bowiem temat krótki. Porozumienie bez Przemocy zwraca uwagę w szczególności na cztery elementy: działania czy zachowania, które wpływają na to, co czujemy, wolne od oceny i interpretacji, emocje, które się właśnie wtedy pojawiają, potrzeby za nimi stojące i prośby (do siebie, do innych), pozostawiające w odróżnieniu od żądań możliwość odmowy ich spełnienia. Podczas wprowadzania PbP pokazujemy różnicę między takim sposobem komunikacji, a alternatywną ścieżką, dobrze znaną pewnie większości z nas, która w sytuacji np. złości prowadzi do zdań typu: “przestań się obijać i zrób to pranie, a nie siedzisz, nic nie robisz i tylko mnie denerwujesz.” Pracując PbP chcemy pokazywać, że istnieje wybór – dwie ścieżki, którymi można pójść w danej sytuacji, z których jedna prowadzi do kontaktu z drugim człowiekiem, a druga do jego braku. To, na której ścieżce jesteśmy zależy od naszego wyboru – jednak, by móc go dokonać, trzeba wiedzieć o jego istnieniu.

Dlaczego Fundacja wybrała taki sposób pracy z kadrą ośrodków wychowawczych?

Powiedziałabym, że to raczej domy dziecka wybrały ten sposób pracy z nami. Na co dzień praca wychowawcy jest trudna pod wieloma względami – to nie etat od 8 do 16, ale praca często całodobowa, ciężka zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Trudno jest, o ile jest to w ogóle możliwe, wyjść, zamknąć drzwi i zapomnieć po pracy o wszystkim i spokojnie odpoczywać. Dzieci mają za sobą trudne historie, są często w trakcie jeszcze trudniejszych, bez wsparcia rodziny i szkoły, wychowawca jest nie tylko ich opiekunem, ale i filarem bezpieczeństwa i jakiejkolwiek stabilności. Niełatwo jednak być takim filarem, wymaga to ciężkiej pracy nie tylko w relacji z dzieckiem, ale i ze sobą i z innymi dorosłymi wokół. W domach dziecka, z którymi współpracujemy, zarówno dyrekcja, jak i kadra doskonale zdają sobie sprawę z tych trudności i są otwarci na wsparcie. Równolegle do naszej pracy z dziećmi, zaproponowaliśmy też program dla kadry Educoachingu w oparciu o Porozumienie bez Przemocy, który był bezpośrednim rezultatem naszych obserwacji, a także rozmów na temat potrzeb, kierunków i pożądanych sposobów działania, określonych przez dyrekcję i kadrę placówek.

Dlaczego wprowadzacie tę metodę podczas coachingu grupowego a nie np. warsztatu czy szkolenia?

Przede wszystkim ze względu na efektywność działań – jeśli zmianie ma ulec jakiekolwiek zachowanie, sposób myślenia, a w dalszej perspektywie i postawa, dużo większą efektywność osiągnąć można poprzez cykliczne spotkania, między którymi uczestnicy pracują nad realizacją określonych przez siebie celów, mogą podczas kolejnych spotkań podzielić się sukcesami i trudnościami, otrzymać wsparcie i planować kolejne działania. Drugim aspektem jest przestrzeń, jaka tworzy się w coachingu zespołowym – pozwala ona uczestnikom na wybór kierunku pracy, określenie priorytetów i pracę na bieżących potrzebach, a nie (jak w przypadku klasycznych szkoleń) podążanie za z góry określoną agendą, niezależnie od tego, na ile rzeczywiście odpowiada na potrzeby uczestników.

Jakie potrzeby pojawiają się wśród kadry w domach dziecka?

Zazwyczaj praca przebiega dwutorowo – zespoły koncentrują się w danym momencie albo na własnej współpracy, relacjach w kadrze, potrzebie porozumienia się, wsparcia i spójności lub też na współpracy z dziećmi – potrzebie głębszego z nimi kontaktu, autorytetu budowanego niekoniecznie z pozycji siły, zaufania. Silną potrzebą jest też z pewnością potrzeba kompetencji, profesjonalizmu – często poszczególne osoby mają świadomość, że stosowane na co dzień nagrody i kary nie tylko nie przynoszą zamierzonego efektu, zwłaszcza w dłuższej perspektywie, ale też nie są spójne z ich systemem wartości i potrzebami w zakresie sposobu pracy i wchodzenia w kontakt. Dodatkowo, jeśli ich metody różnią się znacząco, dzieci potrafią doskonale tę niespójność wykorzystać – w mgnieniu oka kojarzą, kto pozwoli im wyjść na basen bez odrobionej pracy domowej, kto ma większą decyzyjność czy wpływ w danym temacie lub kogo należy poprosić o dodatkowy czas na komputerze. Wychowawcy oczywiście to widzą, wiedzą i czują, że nie służy to ani dzieciom, ani im, więc jednym z celów, jaki sobie stawiają jest uspójnienie metod pracy zarówno między sobą, jak i z dziećmi.

Z jakimi trudnymi przypadkami mają do czynienia w swojej pracy?

Pytanie rzeka :). Jak już wspominałam, każde z dzieci, które przebywa w domu dziecka ma za sobą i jest w trakcie jakiejś trudnej historii. Najpowszechniejszymi objawami, które my obserwujemy u dzieci i młodzieży, są zaburzenia więzi, trudności w budowaniu relacji, zaburzenia funkcji społecznych i emocjonalnych. Na poziomie zachowania zaobserwować można cały przekrój trudnych sytuacji: przemoc fizyczna i psychiczna, sięganie po substancje psychoaktywne, zwłaszcza powszechnie dostępne dopalacze, kradzieże, kłamstwa i tak dalej. W części przypadków za wspomnianymi zaburzeniami stoją konkretne syndromy, takie jak np. FAS [Alkoholowy Zespół Płodowy – przyp.] czy zaburzenia ze spektrum autyzmu. U wielu jednak dzieci te zachowania są po prostu smutnym przejawem całej masy niezaspokojonych potrzeb – miłości, bezpieczeństwa, bliskości, zrozumienia, zabawy, uwagi, wpływu i wielu innych. Pozbawione wzorców, znające przede wszystkim środowisko patologiczne, trafiają do domu dziecka pełne niepokoju, złości, smutku. A gdy chcą zapokoić swoje potrzeby, siegąją do dobrze znanych im strategii – właśnie przemocy, krzyku, kradzieży, kłamstwa itd.

Jak NVC może odpowiadać na te potrzeby i przypadki?

Przy niektórych zaburzeniach, takich jak np. FAS, warto pamiętać, że objawy – m.in. nieumiejętność rozwiązywania problemów czy deficyty uwagi – są skutkiem nieodwracalnych uszkodzeń mózgu w życiu płodowym, a nie wyłącznie zaburzeń rozwojowych. Ważne jest, by mieć świadomość, że nie u każdego dziecka jesteśmy w stanie pewne kompetencje rozwinąć, natomiast możemy poprzez różne działania i interwencje zapobiegać występowaniu dalszych zaburzeń i trudnych konsekwencji, takich jak wspomniane już wcześniej kradzieże czy inne problemy z prawem, uzależnienia itd. Porozumienie bez Przemocy, zakładające chęć wejścia w kontakt z drugą osobą i relację partnerską, opartą na empatii, otwiera przestrzeń do poznania potrzeb każdego z tych dzieci i poszukania alternatywnych sposobów ich zaspokojania. Oczywiście jest to droga dużo dłuższa, prosta w założeniu, choć niełatwa w praktyce, wymagająca czasu i otwartości. Na pytanie jednak “czy, nawet konsekwentne odbieranie dziecku czasu przy komputerze lub wstrzymywanie chodzenia na zajęcia, które lubi, w związku z tym, że dokonało kradzieży czy zażyło dopalacze, sprawia, że dziecko w końcu przestaje to robić?” – znacząca większość wychowawców odpowiada, że nie. Widzą oni często krótkotrwałą, chwilową korzyść płynącą z takiej kary w postaci wywiązania się dziecka z jakichś obowiązków (“zrobię swój dyżur = będę mógł pograć na komputerze”), natomiast na poziomie postawy dziecka nie następuje zmiana. Rodzi się natomiast często bunt i opór, co wpływa na relacje pomiędzy dzieckiem a wychowawcą. Przy tak trudnej pracy, jaką wykonują, każde wsparcie w zakresie możliwych alternatyw, metod i narzędzi pracy jest korzystne, nawet jeśli finalnie nie wszyscy zdecydują się w taki sposób pracować. Mają do tego prawo, gdyż jak cała idea Porozumienia bez Przemocy – zakłada na końcu prośbę, której można odmówić. Zachęcamy więc podczas pracy coachingowej do próbowania i eksperymentowania z innym, nierzadko nowym sposobem komunikowania się, zostawiając przestrzeń nie tylko na trudności z nią związane, ale również na niechęć czy brak gotowości do pójścia tą ścieżką. Ważne jest jednak dla mnie, że w tym momencie istnieje już wybór i że jest to działanie świadome, a więc decyzja, którą każdy z nas ma prawo podjąć.